Programy / Kulinaria / Makłowicz w podróży
image 4x3
Program kulinarno-podróżniczy. Robert Makłowicz zwabiony egzotycznymi potrawami odwiedza różne zakątki globu, poznając przy okazji miejscową kulturę i zwyczaje. Obok smakowitych przepisów podaje także informacje istotne dla turystów. Zapraszamy w niedziele o 11.20 do TVP2.
rozwiń »
    • nowość
    43

    Nie na Błoniach, lecz na gościnnej Malcie spotykają się dwaj ciekawi świata krakowianie: Robert Makłowicz i ks. Andrzej Augustyński, założyciel stowarzyszenia dobroczynnego Siemacha, pomagającego młodym ludziom; prywatnie wielki Malty znawca, miłośnik i częsty na niej gość.

    image

    Z kilku wysp tworzących maltański archipelag, bliżej poznajemy dwie największe: Maltę i Gozo. Na wyspiarskim talerzu lądują: sałatka z miejscowym kozim serem, zupa rybna z małżami i penne z sosem z królika.

    image

    Stolica Malty zawdzięcza swoje istnienie inwazji tureckiej w XVI wieku i oblężeniu twierdzy Kawalerów Maltańskich. Od niej więc, donośnym wystrzałem armatnim, rozpoczyna się podróż (w czasie). Całkiem współczesny jest natomiast tuńczyk złowiony ryb w zatoce Marsaxlokk, w sosie pomidorowym z kaparami, okoń morski oraz spagetti w Palazzo Preca czy maltański napój Kinnie – gazowana oranżada z gorzkich pomarańczy.

    43

    Fortuny dawnych właścicieli ziemskich, zakładających na Teneryfie plantacje bananów i winnice, widać do dziś w mieście La Orotava. W Puerto de la Cruz Robert Makłowicz odnajduje zaś ślady Agaty Christie i zagląda do wyjątkowo gościnnego baru.

    image

    Ponad 3700 metrów – tyle dzieli wierzchołek uśpionego wulkanu Teide, najwyższego szczytu Hiszpanii, od poziomu morza. Robert Makłowicz pokonuje ten dystans kilkoma skokami, posilając się po drodze w przyjaznym schronisku słynną zupą puchero canario i kozimi serami.

    foto

    Z czarnej plaży Ajuy, na której w początkach XV wieku wylądowali chrześcijańscy konkwistadorzy, szlak podróży wiedzie do ulokowanej w górach dawnej stolicy wyspy, Betancurii, i jej kulinarnych skarbów: restauracji przy kościele Santa Maria oraz kozich serów prosto z fermy Pepe e Ysabel.

    image

    Podróż po „Wyspie kóz” rozpoczyna się od spotkania w wulkanicznym krajobrazie z dzikimi kozami i osłami oraz od degustacji owoców dziko rosnącej opuncji figowej. Kolejne czworonogi – wielbłądy i lemury – już bardziej udomowione, oglądamy, doimy i karmimy w parku zoologicznym w La Lajita...

    foto

    Robert Makłowicz wybrał się na największe święto piwa na świecie, które odbywa się w Monachium już od ponad 200 lat.

    foto

    Płynąc przełomem Dunaju Robert przywołuje czasy antyczne, kiedy rzeka stanowiła granicę między cywilizacją na południu a barbarzyńcami na północy. Dziś po obu stronach Dunaju Bawarczycy z powodzeniem uprawiają ziemniaki i chmiel, dwie rośliny Rzymianom nieznane. Wrzesień to czas żniw chmielowych, którym Robert przygląda się w Dolinie Hallertau, największym na świecie chmielowym zagłębiu. Przez cały rok można za to poznawać chmiel w jego muzeum, w Wolnzach. Mały, XV-wieczny browar w Legenfeld to dobry przykład wykorzystania chmielu zgodnie z bawarskim Prawem Czystości; z kolei przetwórnia w Neumarkt sprawnie wykorzystuje miejscowe ziemniaki do wyrobu knedli i klusek. Danie główne odcinka: Leberkäse ze smażonymi ziemniakami i białą kapustą w zalewie octowej.

    image

    Do pięknej Ratyzbony wiedzie przez Dunaj jej słynny, średniowieczny Kamienny Most, na którym Robert śpiewa i gotuje bawarską zupę ziemniaczaną.

    image

    Podróż rozpoczyna się w stolicy landu, Monachium, gdzie Robert, na dzień dobry, zamawia słynną białą kiełbasę Weisswurst i bynajmniej nie popija jej bawarką.

    foto

    Najlepszą panoramę miasta gwarantuje punkt widokowy na wzgórzu Fløyen, skąd Robert zjeżdża kolejką linową do portu, na spotkanie z historyczną dzielnicą Bryggen, zbudowaną w średniowieczu przez hanzeatyckich kupców, którzy stworzyli potęgę Bergen, najważniejszego i najbogatszego wówczas miasta Norwegii. W tradycyjnej hanzeatyckiej restauracji Robert zamawia dania ze sztokfisza, arcynorweskiego suszonego dorsza i jego solonej odmiany znanej jako klipfisk.

    43

    Pływając kajakiem po fiordzie Robert zastanawia się, w jaki sposób groźni i waleczni Wikingowie stali się łagodnymi, miłującymi wiejskie życie Norwegami.

    foto

    By spróbować ulubionych dań cesarza Wilhelma, nie trzeba jechać do Norwegii. Jest tam już Robert Makłowicz, który w otoczeniu malowniczych fiordów przyrządza łososia w czerwonym winie.

    image

    Od spotkania z fiordami Robert rozpoczyna swoją podróż po Norwegii .Odwiedza wieś, w której tradycyjnym sposobem wypieka się placki krotakaker, jadane na słodko ze śmietaną.

    43

    Nad Kerkyrą góruje potężna Stara Twierdza, wzniesiona przez Wenecjan, którzy przez 400 lat byli tu panami ...

    foto

    Z dala od ośrodków turystycznych i dużych miast Robert Makłowicz odnajduje życie i miejsca prawdziwie bukoliczne. W zatoce słynnych pisarzy – Durrella, Millera i Leara – próbuje mięsnej specjalności pochodzenia weneckiego, sofrito.

    43

    Śmigłe łodzie na morzu, nieziemskie widoki, suto zastawione stoły, drzewa oliwne i winnice. Oto wyspa Korfu w czasach homeryckich i współczesnych.

    foto

    Robert odwiedza Sfax. Gotuje tam bissarę – danie z młodym bobem, kupionym na targu. W miejscowej jadłodajni odnajduje klasyczną kuchnię śródziemnomorską, a na deser proponuje arabskie ciasteczka jak z baśni 1001 nocy.

    foto

    Położona na morskim cyplu Mahdia tchnie starożytną historią. Teraźniejszość i żywe smaki Robert Makłowicz odnajduje bez trudu na miejskim targu...

    foto

    Porzuciwszy hotelową formułę „all incusive” Robert Makłowicz wyrusza na poszukiwanie bardziej autentycznych wrażeń w okolicy miasta Monastyr. Zapuszcza się między kramy targowe starej medyny, gdzie gotuje zitounię – jagnięcinę w sosie z oliwek.

    foto

    Rijeka w ciągu ostatnich stu lat sześciokrotnie zmieniała przynależność państwową. Miasto jest wdzięcznym tematem dla krakowskiego smakosza i historyka z wykształcenia. Robert Makłowicz poświęca więcej uwagi Regencji Carnaro – dziwacznemu niby-państwu powołanemu do życia w Rijece, wówczas Fiume, przez poetę Gabriele d’Annunzio. Oprócz deptaku Korzo, gdzie skupia się śródmiejskie życie, Robert odwiedza hale targowe ze stoiskami rybnymi i winoteką, Muzeum Morskie, ekspozycję starych komputerów (!), kawiarnię i nadmorską trattorię, w której szef kuchni gotuje dla niego swoje popisowe danie: gnocchi z krewetkami. Samodzielnie, na baszcie górującej nad Rijeką twierdzy Trsat, Robert arabsko-wenecko-chorwackim sposobem marynuje kupione na targu sardynki w zalewie saor.

    foto

    Na tej słynnej wśród turystów wyspie chorwackiego Kvarneru polski podróżnik i smakosz podgląda życie jej mieszkańców przed sezonem turystycznym – pustawe uliczki i place głównego miasta Rabu.

    43

    Podróż po Zatoce Kvarner rozpoczyna się na pokładzie promu Jadrolinja – jednego z wielu na tych wodach. Robert Makłowicz płynie nim na południe, by odwiedzić kolejno wyspy Lošinj, Cres i Krk.

    43

    Zanzibar był przez wieki miejscem, w którym mieszały się rozmaite wpływy kulturowe i tradycje kulinarne. Robert Makłowicz śledzi bieg historii wyspy i podąża szlakiem Portugalczyków, Arabów, Brytyjczyków a nawet Niemców. Podgląda życie czarnych mieszkańców wioski na wybrzeżu.

    foto

    Robert wyrusza w rejs łodzią z trójkątnym żaglem i łowi rozgwiazdy. Próbuje cigala zwanego zanzibarskim homarem i przyrządza świeżą ośmiornicę.

    43

    Czy wiecie, że goździki rosną na potężnych drzewach, wanilia ukrywa się w strąkach, a cynamon to… kora? Poznajcie specjalność Zanzibaru – przyprawy.

    43

    Jeden dzień z życia stolicy Zanzibaru to śniadanie w ulicznym lokalu, gorące wrażenia z najlepszej kawiarni w mieście, ścisk na dworcu i słynna zupa Zanzibari Mix.

    43

    Jak smakuje śniadanie na Zanzibarze? Robert na plaży przygotowuje Swahili seafood masala, czyli owoce morza w aromatycznym sosie.

    foto

    Dziś w Rumunii trwają obchody Dnia Niepodległości. Zobacz, jak Robert Makłowicz podróżuje wśród bajkowych krajobrazów Transylwanii, przygotowując lokalne przysmaki.

    image

    Robert Makłowicz poleca na zimę przysmaki z rumuńskiego Braszowa - naleśniki z mięsem. I karpackie widoki...

    image

    Robert Makłowicz odwiedza tajemniczy lud zamieszkujący północny Siedmiogród. Pod Świętą Skałą gotuje w kociołku kapustę po szeklersku.

    image

    W Sybinie, mieście trzech kultur – niemieckiej, węgierskiej i rumuńskiej – wśród wspaniale zachowanej zabytkowej architektury, Robert Makłowicz wyjaśnia historię siedmiogrodzkich Sasów.

    image

    Wyruszając z Sighishoary, pięknego miasta ze średniowieczną cytadelą wzniesioną przez niemieckich kolonistów, powszechnie zwanych Sasami, Robert Makłowicz podziwia warowne saskie kościoły w Valea Viilor i Biertanie.

    image

    Ten śródlądowy region Szwecji to głównie lasy i jeziora, z największym w kraju Jeziorem Wener. Wraz z miejscowym rybakiem Robert wyrusza łodzią na poranny połów.

    TVP

    Wizyta w drugim co do wielkości mieście Szwecji rozpoczyna się od przeglądu oferty na porannej hurtowej aukcji ryb i owoców morza w porcie rybackim. Goeteborg kocha ryby i oferuje je nawet w budkach z fast-foodem; w jednej z ich Robert zjada smażonego śledzia z arktycznymi jagodami.

    Fot.TVP

    Zamiłowanie Szwedów do ekologicznego stylu życia widać wyraźnie w Malmö, mieście połączonym niedawno z Kopenhagą imponującym mostem nad cieśniną Sund.

    TVP2

    Do południowego szwedzkiego regionu, sąsiadującego przez Bałtyk z Polską, Robert Makłowicz wkracza przez dobrze znane w Polsce (przynajmniej z drogowskazów) miasto Ystad.Trasę podróży uzupełnia malownicze miasteczko Kivik, wiejskie gospodarstwo ekologiczne i tradycyjna skańska piekarnia.

    foto

    Celem kolejnego wyjazdu Roberta Makłowicza jest region Cotswolds, park krajobrazowy urzekający angielskimi pejzażami.

    TVP2

    Robert Makłowicz próbuje smaków z kuchni: hinduskiej na East Endzie, peruwiańskiej i chińskiej w Soho, afro-karaibskiej w Brixton i polskiej w Hammersmith.

    fot.

    Robert Makłowicz wspomina czas spędzony w Kingston upon Thames. Powraca także do Londynu. Odwiedza Richmond, South Bank Centre i Covent Garden.

    image

    Robert Makłowicz startuje w konkurencji kuchnia brytyjska.

    image

    Wyspy Kanaryjskie nazywane są rajem na ziemi – a szczególnie Lanzarote, której architektura, natura i kuchnia przyciągają co roku tysiące turystów.

    image

    Niewiarygodne, ale prawdziwe – na pozbawionej gleby, suchej wyspie świetnie sobie radzą rolnicy i hodowcy. Krytyk kulinarny z Krakowa ocenia efekty pracy jednych i drugich – głównie te jadalne. Paletę wyspiarskich smaków uzupełniają ryby – których w oceanie nie brakuje – oraz wino, rzecz dość niezwykła w tej szerokości geograficznej, białe i czerwone, wyjątkowo udane dzięki wulkanicznym minerałom miejscowego terroir. Na talerzu Roberta Makłowicza pojawiają się kanaryjskie przekąski tapas, zupa rybna z odmiany strzępiela, sery z mleka koziego, owczego i krowiego oraz krewetki z czosnkiem, smażone w całości rybki gueldes i małże lapas. Smacznego!

    image

    Wulkaniczne pochodzenie Lanzarote widać na wyspie niemal wszędzie. Szczególnie imponujące są te widoki w Parku Narodowym Timanfaya i w grotach Jameos del Agua. Robert Makłowicz je obiad z ryb i mięs pieczonych na wulkanicznym ruszcie; spotyka tam też dzieła Cesara Manrique, wybitnego artysty związanego z wyspą.

    fot.

    Długi burnus z wielbłądziej wełny i szesz – to nieodzowne elementy ubioru pustynnego beduina, w którego wciela się Robert Makłowicz.

    image

    Rdzenna ludność Maghrebu zamieszkuje dziś głównie południową część Tunezji. Zachowały się tam obronne wioski z piętrowo budowanymi spichlerzami.

    fot.

    Największa wyspa afrykańskiego wybrzeża Morza Śródziemnego to dziś przede wszystkim wakacyjny kurort turystyczny. Smakosz i podróżnik z Polski jej zwiedzanie zaczyna jednak od dawnej twierdzy w Houmt Souk, z którą wiąże się dramatyczna XVI-wieczna historia. Teraźniejszość miasta odnaleźć można bez trudu na miejskim targu; sprzedaż ryb odbywa się tu w formie licytacji. Kolejną niespodzianką berberyjskiej i arabskiej Dżerby jest liczna tutejsza społeczność żydowska i najstarsza w całej Afryce synagoga El-Ghriba, której początki sięgają VI wieku przed Chrystusem. Wśród kulinarnych atrakcji odcinka: tradycyjnie, ręcznie tłoczona oliwa, kuskus rybny i wyrabiane na miejscu sery. Danie główne: marchewka z berberyjską harissą.

    image

    Do stolicy Madery turyści wkraczają zwykle od strony portu – przybija tu wiele cruiserów, ogromnych statków wycieczkowych, odbywających rejsy między Europą a Afryką czy Ameryką. Położony blisko portu miejski targ spożywczy kusi mnogością egzotycznych owoców. Krytyk kulinarny z Polski zasięga informacji na ich temat u sprzedawcy i próbuje nowych smaków. Po krótkim wypadzie na piaszczyste plaże pobliskiej wyspy Porto Santo, wraca do historycznej części Funchal, gdzie w Fortecy Św. Jakuba przyrządza z kupionego na targu tuńczyka miejscowe danie o nazwie caldeira. Na koniec wizyta u znanego w Funchal szefa kuchni Octávio Freitasa i degustacja jego wariacji na temat kuchni Madery.

    image

    Pierwszymi oficjalnymi gośćmi archipelagu byli Portugalczycy. Walory tego miejsca docenili Kolumb, cesarzowa Sissi oraz Winston Churchill. Teraz bada je Makłowicz.

    image

    Łagodny, morski klimat podzwrotnikowej Madery tworzy idealne warunki do uprawy roślin. Różne ich egzotyczne gatunki przywozili na wyspę ze swoich zamorskich podróży Portugalczycy. Dzięki temu oraz wulkanicznej glebie Madera jest dziś prawdziwym zielonym ogrodem. Robert Makłowicz prezentuje trzy główne i historycznie ważne uprawy Madery: trzcinę cukrową, winorośl oraz banany. Z tej pierwszej, częściej niż cukier, wyrabia się dziś aguardente de cana czyli rum. Tej drugiej wyspa zawdzięcza swój najsłynniejszy produkt – wino madera. Banany natomiast podaje się tu chętnie np. jako dodatek do głębinowej ryby zwanej peixe espada – właśnie pałasz octowo-czosnkowy jest daniem głównym odcinka.

    fot.

    Wszelkie inne atrakcje Alby i regionu Langhe, a jest ich niemało, bledną przy dwóch sztandarowych owocach tej ziemi, które rozsławiły imię Alby na cały świat. Są to białe trufle i czerwone wino Barolo tłoczone ze szczepu nebbiolo. Smakosz z Krakowa nie mógł przegapić tak ważnej daty jak oficjalne otwarcie sezonu truflowego. W wielkim namiocie w centrum Alby spotykają się wtedy trifulau, czyli poszukiwacze trufli i miłośnicy tych podziemnych grzybów, aby pod okiem sędziów-ekspertów zawierać truflowe transakcje, często bardzo kosztowne, zawsze bardzo aromatyczne. Dodatkiem do głównego dania odcinka, risotto al Barolo, są naturalnie białe trufle. Dalsza część podróży prowadzi szlakiem wina barolo, a na deser mamy, wymyślony w okolicach Alby, słynny krem czekoladowo-orzechowy. Smacznego!

    image

    Robert Makłowicz podczas włoskiej podróży odwiedza Asti w Piemoncie. Przygotowuje Vitello Tonnato – cielęcinę w sosie z tuńczyka oraz Bagna caoda – gorący sos.

    image

    Jeśli Turyn to chlebowe paluszki grissini, szklaneczka wermutu i papardelle z grzybami. Oprócz jedzenia oczywiście wycieczka po zakamarkach miasta.

    foto

    Rozległe place, barokowe pałace, wielokilometrowe ciągi arkad wzdłuż eleganckich ulic Turynu – to architektoniczne wizytówki dawnej stolicy królów sabaudzkich, przez kilka lat w XIX wieku stolicy zjednoczonych Włoch

    image

    Największym miastem Holandii jest Amsterdam, ale Haga to siedziba najwyższych władz. I rezydencja królowej Beatrix, czwartej z rzędu kobiety na tronie Królestwa Niderlandów. I siedziba głównych instytucji międzynarodowego wymiaru sprawiedliwości. I – jak to w Holandii – raj dla rowerzystów. I plaże w podmiejskim Scheveningen. I liczne bary toko z kuchnią dawnych holenderskich kolonii, dzisiejszej Indonezji. I nie mniej egzotyczne smaki na głównym targu miejskim, na którym Robert gotuje barwenę w sosie marokańskim z krewetkami. Na deser: miniaturowa Holandia w parku rozrywki Madurodam.

    image

    Delft, Gouda, Thorn i Wessem – oto trasa podróży przez Holandię w dawnym stylu. Pierwsze z tych miast to wdzięk i uroda, którą uwiecznił na swoich płótnach sławny delftczyk, Johannes Vermeer. Słynąca z serów Gouda to okazja do przyjrzenia się ich produkcji i bogatej ofercie handlowej.

    foto

    Początek podróży to bliskie spotkanie z owocami morza w miejscowości Yerseke, słynącej w całej Holandii z hodowli małży i ostryg. Na miejscu znajduje się instytut naukowy, badający czystość wód i populację alg w zatoce. Są też przetwórnia i sala aukcji, gdzie zakupów dokonują hurtownicy. Smaczne mięczaki lądują w garnku jako główny składnik dania „Mule w piwie z warzywami po holendersku”. Przed wizytą w brabanckiej Bredzie podróżnik smakosz odwiedza Limburgię, podziwia śluzę na kanale i rusza w rejs po Mozie wycieczkowym statkiem. W zabytkowej Bredzie nie zapomina o polskich żołnierzach, którzy w 1944 roku wyzwolili miasto.

    image

    Tamy, groble, kanały, wiatraki i poldery – to żelazne pozycje holenderskiego krajobrazu. Krytyk kulinarny z Krakowa, w niecodziennej dla siebie roli eksperta inżynierii wodnej, objaśnia ich konstrukcję, działanie i funkcje. Rotterdam, największy port świata, to miejsce, gdzie można zjeść doskonałe ryby, natomiast region Westland jest największym w Holandii zagłębiem upraw warzywnych. Odwiedzamy szklarnie, w której rośnie 50 odmian pomidorów, oraz hodowlę kiełków spożywczych zadziwiających wielością smaków. Danie główne odcinka: sałatka z piersią kurczaka a la plancha, ze smażonymi batatami i kiełkami, w sosie vinegrette.

    image

    – Tak jak na Jamajce odwiedzam plantacje kawy, a w Ekwadorze bananów, tak w Niemczech podglądam uprawy ziemniaków – mówi Robert Makłowicz.

    fot

    Ze szczytu góry Schauinsland, z której w średniowieczu Bryzgowijczycy czerpali swoje srebrne bogactwo, krakowski podróżnik i smakosz zjeżdża kolejką linową do zabytkowego centrum Fryburga, gdzie pod gotycką katedrą, cudem ocalałą z alianckich bombardowań w czasie II wojny światowej, robi zakupy na targu spożywczym.

    fot


    Rozległa równina między francuskimi Wogezami a niemieckim pasmem Szwarcwaldu to Nizina Górnoreńska; jej wschodnia część to Badenia, historyczna kraina Niemiec. Dzięki ukształtowaniu terenu i niemal śródziemnomorskiemu klimatowi to prawdziwy raj dla smakoszy. Winnice, sady owocowe oraz gospody w małych miasteczkach oferują swoim gościom wiele pozytywnych wrażeń.
    W piwnicach kooperatywy winiarskiej regionu Markgräferland warto skosztować miejscowego Sekta, produkowanego metodą szampańską z winogron Spätburgunder oraz białego wina z endemicznego szczepu Gutedel, uprawianego tylko w górnym biegu Renu. Na talerzach badeńskiej prowincji między innymi Bubenspitzle czyli kluseczki ziemniaczane z białymi szparagami, Kratzede ze szparagami i szynką, czy też… zupa curry z mleczkiem kokosowym.

    image

    Na liście atrakcji, których nie można pominąć w czasie wizyty w mieście Luksemburg, stolicy Luksemburga, z pewnością znajdą się dawne mury obronne tej potężnej niegdyś twierdzy, Pałac Wielkoksiążęcy oraz uliczki starego miasta. Zupełnie inny świat czeka na turystów w dzielnicy Kirchberg, w której w ostatnich latach wyrósł kompleks futurystycznych biurowców – ważne centrum administracyjne i finansowe Unii Europejskiej. Różnorodne smaki Luksemburga Robert Makłowicz odnajduje zarówno na miejskim targu spożywczym, jak i w restauracji rybnej ulokowanej w centrum handlowym. Wśród polecanych przysmaków: owoce morza, Steak Americain, czyli tatar po luksembursku i Bacalhau à Bras, czyli dorsz po portugalsku.

    image

    Podróż po niewielkim Wielkim Księstwie rozpoczyna się w Grevenmacher nad Mozelą. To winiarski region Luksemburga, w którym produkuje się m.in. wina musujące – prawie w Polsce nieznane. Finałem wizyty w winiarni jest degustacja wykwintnego trunku z bąbelkami. Luksemburska prowincja kusi lokalami z doskonałą kuchnią, takich jak wiejska restauracja Steinmetz, w której oprócz jedzenia można też popijać destylaty domowego wyrobu. Przed pałacem Septfontaines, związanym z historią luksemburskiej porcelany, podróżnik i smakosz z Polski przyrządza sandacza w rieslingu z groszkiem cukrowym, w pomidorach i śmietanie. Temat porcelany powraca w jej fabryce, gdzie podglądamy proces produkcji wynalezionego w Chinach „białego złota”.

    image

    Pagórkowate Ardeny to skarbnica pięknych krajobrazów i nie mniej atrakcyjnych belgijskich przysmaków. Pierwszy kufelek tradycyjnego belgijskiego piwa wypijamy z Robertem Makłowiczem w słynnym uzdrowisku Spa, od którego wzięły swoją nazwę popularne zabiegi wodolecznicze.

    image

    Z Akwizgranu, stolicy dawnego państwa Karola Wielkiego, Robert Makłowicz wyrusza w podróż tropem tradycji kultury wyrosłej z Antyku i europejskiego chrześcijaństwa. Przez zabytkowy Trewir ze wspaniałą katedrą św. Piotra i rzymską Czarną Bramą do granicznego mostu w Schengen, wiernego karolińskiej idei wspólnej Europy. Po drodze krakowski smakosz trafia do winnic nad Saarą i Mozelą, gdzie przygląda się uprawie winorośli i ocenia końcowy produkt – znakomite białe wina mozelskie, które przeżywają dziś renesans swojej europejskiej sławy. W karcie dań odcinka świeże szparagi, cielęcina w białym winie ze szpeclami i wieprzowe policzki z winem pinot noir, również znad Mozeli.

    image

    W Irlandii Robert Makłowicz próbuje cydru. Ten wyrabiany z deserowej odmiany miejscowych jabłek jest w sposób naturalny słodszy, choć nie dodaje się do niego cukru.

    foto


    W tym odcinku Robert podróżuje po Irlandii Północnej, po hrabstwie Antrim. Chce dotrzeć na północ wyspy,
    nad sam Atlantyk, do miasta Derry / Londonderry. Trasa prowadzi wzdłuż Morza Irlandzkiego, które tu zwane jest
    Kanałem Północnym. Jedzie autobusem po Antrim Coast Road, która została zbudowana w latach 30. XIX. Wyrąbano ją
    w bazaltowych klifach za pomocą ładunków wybuchowych. Po drodze mija polodowcowe wzgórza, zielone nawet zimą,
    i urokliwe nadmorskie miasteczka. Jedno z nich, Glenarm, to prawdziwa perełka. Leży nad rzeką Glen i jest z siedzibą
    rodu McDonnell. Prawie wszystko wygląda tu jak przed wiekami, mury, wieża i dwuskrzydłowa brama o nazwie Barbican
    Gate, która wiedzie do zamku. Dziś jest tu hotelik prowadzony przez fundację zajmującą się odnową zabytków. Sama
    budowla, z czterema narożnymi wieżami, przypomina londyńską Tower. W romantycznej wieży można wynająć pokoje
    i poczuć się jak dawni hrabiowie Antrim. Ród Antrim przybył ze Szkocji w XVII wieku. Pejzaż przed zamkiem jest jak piękny
    sen golfisty: gładka zieleń i gdzieniegdzie stare celtyckie dęby. Przyzamkowe ogrody pełniły niegdyś funkcję bardzo
    praktyczną: dostarczały warzyw na pałacowy stół. Uprawiano tu rzepę, rzodkiew, buraki i ziemniaki. Dziś na grządkach
    rosną przeważnie kwiaty, ale Robertowi udaje się znaleźć skrawek ogrodów, gdzie rośnie jeszcze coś, co można włożyć
    do garnka. Drzewka laurowe, szczypior i kwitnący rozmaryn.
    Kolejne miasteczko na trasie nosi nazwę Carnoulgh. Jest tu nieduży, ale za urokliwy port rybacki. Jednak to nie
    z rybami kojarzy się miejscowym ta nazwa. Właścicielką tych terenów przed wojną była babka Winstona Churchilla. Należały
    do niej również okoliczne wzgórza i kamieniołomy wapienia. Wysyłany stąd do Wielkiej Brytanii, używany był jako cenny
    budulec i składnik farb. Do rodziny Churchilla należał też hotel Londonderry Arms, gdzie przy kominku siadywał Sir Winston
    z nieodłącznym cygarem i szklaneczką brandy. W hotelowej restauracji Robert spożywa bułeczkę typu scone z masłem,
    śmietaną i dżemem oraz kawą po irlandzku, a na wybrzeżu, w pobliżu skał, na których roztrzaskały się w XVI wieku niedobitki hiszpańskiej Wielkiej Armady, smakosz z Krakowa przyrządza zupę porową z owsianką i kiełbaskami wieprzowymi. Na deser
    zaś proponuje miasto Derry lub Londonderry i jego burzliwe dzieje.
    Dwie nazwy miasta dobrze oddają jego historię i późniejsze wynikające z niej komplikacje. Derry lub Londonderry
    to drugie co do wielkości miasto Irlandii Północnej, położone nad rzeką Foyle. Historyczna część miasta jest opasana świetnie zachowanymi murami obronnymi. Geneza miasta jest katolicka, ale w początkach XVII wieku król Jakub I Stuart zaczął
    osiedlać tu protestantów, głównie ze Szkocji. To oni wznieśli stare miasto w dzisiejszym kształcie, a ponieważ czuli się
    mocno związani z koroną angielską, zmienili nazwę Derry na Londonderry. Jeśli dziś zapytać kogoś z miejscowych, skąd
    pochodzi, od razu będzie wiadomo, czy mieszka w dzielnicy katolickiej, czy protestanckiej. Historia tak się potoczyła, że
    protestanci byli w mieście liczniejsi i bardziej zamożni. Wytworzył się wyraźny podział: bogate Londonderry na wzgórzu,
    a za murami, w dole, robotnicze dzielnice Derry. Taka sytuacja musiała prowokować konflikty. Nasiliły się one w latach 20.
    XX wieku, po podziale wyspy na brytyjską północ i republikańską resztę. W 1949 roku pr

    image

    Wizytę w stolicy Irlandii Północnej zaczynamy od przypomnienia sobie niełatwej historii miasta, która w XX wieku doprowadziła do wybuchu konfliktu na tle religijnym i politycznym. Można tu odnaleźć jego liczne ślady: wielkie malowidła na ścianach domów w dzielnicach protestanckich i katolickich, posterunki wojskowe i wysoki mur dzielący Shankill Road od Falls Road – miejsca zbrojnych starć i zamachów bombowych. Na szczęście dzisiejszy Belfast to miasto pokoju, w którym warto odwiedzić m.in. sobotni targ spożywczy St. George’s Market, skosztować świeżych ryb i owoców morza w miejscowych restauracjach czy wypić piwo w zabytkowym pubie przy Great Victoria Street. Danie główne odcinka: kotlety wieprzowe z jabłkami w sosie z cydru i musztardy gruboziarnistej.

    obrazek

    Położony nad Morzem Arabskim stan Kerala to również doskonały adres dla amatorów akwenów słodkowodnych: znajdują się tu wspaniałe, rozległe i chętnie odwiedzane przez turystów rozlewiska. Te jeziora i kanały, sąsiadujące z polami ryżowymi, najlepiej przemierzać wielką zdobioną łodzią, pełniącą funkcję pływającego domu-hotelu. Jest na niej kuchnia, więc smakosz z Polski może skosztować kilku miejscowych dań. Podziwia też niezwykłe techniki połowu ryb i małży, a po zejściu na ląd w Allapuzha zwiedza miejscowe domostwo z ogrodem pełnym roślin, znanych nam tylko w formie przetworzonej, takich jak drzewo curry, maniok, pieprz czy imbir.

    image

    Tytułowe skarby tego południowo-zachodniego stanu Indii to przede wszystkim orzechy kokosowe, od których Kerala wzięła swoją nazwę; wykorzystuje się je niemal w całości do celów spożywczych i przemysłowych. Inne miejscowe bogactwa to podrównikowe plaże Oceanu Indyjskiego, owoce morza, pieprz i kauczuk – rośliny, które odegrały wielką rolę w historii naszej cywilizacji – i oczywiście keralska kuchnia, dość odmienna od kuchni Indii Północnych. Każdemu z tych skarbów podróżnik z Polski poświęca odpowiednią porcję czasu i uwagi. Główne składniki, których używa do gotowania to ryba, przyprawy i mleczko kokosowe. W efekcie powstaje danie Coastal fish curry.

    image

    Stolica południowego indyjskiego stanu Kerala, w miejscowym języku malayalam ma nazwę jeszcze bardziej skomplikowaną: Thirivananthapuram. Miasto jest skrzyżowaniem wielu religii oraz kultur i odznacza się dynamiką typową dla tej części świata. Robert Makłowicz odwiedza miejscowy targ; zachwyca się jego owocowym i rybnym bogactwem. Składa wizytę w domu zamożnego keralskiego biznesmena – obowiązkowo zagląda tam też do kuchni, w której dzieją się rzeczy ciekawe dla każdego miłośnika sztuki kulinarne. Osobny spektakl stanowi połów ryb na plaży, niezmienny w swojej formie od stuleci.

    Fot. TVP

    Słynne ośrodki hinduskiej jogi, do której ciągnie Roberta Makłowicza, odwiedzane w swoim czasie przez takie sławy jak The Beatles.

    image

    Ta tyrolska dolina otwiera się za miastem Landeck i ciągnie wzdłuż rzeki Trisanna w kierunku Vorarlbergu. Jej główne miasto to Ischgl, znana baza narciarska i rozrywkowa. Robert Makłowicz zatrzymuje się również w miasteczku Galtür, zniszczonym 12 lat temu przez potężną lawinę, i w miejscowym Alpinarium zapoznaje się bliżej z tematem lawin, które w Paznauntal niezmiennie stanowią zagrożenie. Smakosz z Krakowa, wielbiciel Tyrolu i jego kuchni, odwiedza miejscową górską serowarnię oraz – legalną w Austrii – domową produkcję owocowych destylatów, czyli sznapsów. Degustuje też tradycyjne dania w hotelowym bufecie. Osobiście gotuje w alpejskim plenerze danie podobne do fondue: zupę serową Almkäse Supe.

    image

    Masyw alpejski na pograniczu austriackiego Tyrolu i szwajcarskiego kantonu Gryzonia jest dla Roberta Makłowicza celem podróży dwojakim: kulinarnym i narciarskim.

    W tym regionie, gdzie bez zbędnych formalności można szusować po obu stronach granicy, odmienność kuchni szwajcarskiej od austriackiej widać nawet w restauracjach na stoku. Jeszcze wyraźniejsze są różnice w cenach między Unią Europejską i wolnocłowymi sklepami w Szwajcarii, która do UE nie należy.

    Po nartach – rozrywkowe atrakcje w miasteczku Ischgl, zwanym „Alpejską Ibizą”. W menu odcinka m.in. polenta z górskim serem i szpinakiem, pieczeń wieprzowa z knedlem bułczanym i zasmażaną kiszoną kapustą oraz typowo tyrolskie danie Speckkraut und Speckknödeln.

    image

    Swoją trzecią indyjską podróż Robert Makłowicz odbywa w towarzystwie polsko-indyjskiego małżeństwa, Magdy i Minu, których zna z Polski, gdzie prowadzą indyjską restaurację. Wraz z nimi zagląda w Delhi na garden party u byłego premiera rządu stanowego Uttar Pradesz i dokonuje przeglądu dań z ogrodowego bufetu. W stołecznym parku poznaje grę w krykieta oraz odwiedza przyjaciół swoich przyjaciół w ich domu na przedmieściu. Obowiązkowo zagląda tam do kuchni i bierze udział w przygotowaniu posiłku. Z północy Indii troje przyjaciół przenosi się nad Ocean Indyjski, na Wybrzeże Malabarskie, gdzie w równikowym skwarze wspólnie przyrządzają kurczaka po keralsku.

    foto

    Uliczne życie stołecznej metropolii Indii to jedno z tych zjawisk, które trzeba zobaczyć, żeby w nie uwierzyć. Podróżnik z Krakowa, świadom ogromu miasta, postanawia zwiedzić jedynie ulice wokół swojego hotelu przy dworcu kolejowym. Ciekawym adresem jest targ Pahar Ganj, zwany czasem „polskim bazarem”, gdzie w latach 90-tych w indyjskie tekstylia zaopatrywało się wielu naszych rodaków. Nie brakuje tam indyjskich przypraw i warzyw. Robert Makłowicz przyrządza z nich na miejscu soczewicę w smażonych przyprawach. Na deser – już nie wśród bazarowych kramów, lecz w nowoczesnym sklepie – słodycze, wytwarzanych z mleka, migdałów, orzechów i klarowanego masła ghee.

    foto

    Swoją podróż po Indiach krakowski krytyk kulinarny rozpoczyna w historycznym centrum Delhi, Czerwonym Forcie, który ze swoimi pałacami, ogrodami i bazarami był miastem w mieście za czasów dynastii Wielkich Mogołów. To tam znajdował się legendarny Pawi Tron i jeszcze słynniejszy diament Koh-i-Noor.

    Tuż obok w starej dzielnicy handlowej, obok traktu Chandni Chowk, można spotykać wyznawców Allacha, hinduizmu i sikhów, a na kramach stłoczonych wzdłuż ulic kupić i zjeść niemal wszystko. Robert Makłowicz próbuje nieznanych owoców shingoda, wegetariańskich pierożków i placków oraz mięsnych dań w słynnej muzułmańskiej kuchni „U Karima”. Własnoręcznie przyrządza klasyczne curry jarzynowe.

    image

    Brak dostępu do morza rekompensuje Macedończykom największy akwen w kraju – długie na 30 km i głębokie na 300 m Jezioro Ochrydzkie, jednocześnie granica z Albanią. Jego słynny mieszkaniec, pstrąg ochrydzki, jest obecnie pod ochroną wskutek rabunkowych odłowów dokonywanych po albańskiej stronie. Podróżnik i smakosz z Polski przyrządza więc w winnym sosie chardonnay pstrąga tęczowego. Wcześniej wizytuje miejscowy targ, na którym zachwycają go miejscowe warzywa, zwłaszcza papryka, pomidory i bakłażany oraz sery i mięso do pieczenia na ruszcie. Zwiedza też zabytkowe ochrydzkie klasztory; w jednym z nim zrodziła się używana do dziś w Macedonii cyrylica.

    image

    W Macedonii można delektować się nie tylko wybornym winem, lecz także znakomitą kuchnią. Robert Makłowicz proponuje nam tavce gravce – popularny miejscowy przysmak.

    image

    Stolica Macedonii, Skopje, blisko 50 lat temu legła w gruzach po tragicznym trzęsieniu ziemi. Odbudowana dzięki międzynarodowej pomocy jest dziś chyba najnowszą stolicą Europy. Obok współczesnych placów i ulic można tu jednak znaleźć Starą Czarsziję, dawną handlową dzielnicę turecką, która żyje własnym, szalonym rytmem. Jej specjalności kulinarne to kebabcze i baklawa oraz jagnięcina, którą krakowski podróżnik przyrządza z warzywami pod miejscowym meczetem. Spacer po Skopje uzupełniają wizyta w winiarni i na autentycznym przyjęciu weselnym.

    image

    Z dobrze znanej Polakom Dalmacji Robert Makłowicz wyrusza w swoją wymarzoną podróż przez Bałkany do Macedonii – jedynego kraju byłej Jugosławii, w którym jeszcze nie był. Droga prowadzi przez bajeczną Bokę Kotorską w Czarnogórze i wciąż tajemniczą dla reszty Europy Albanię, która jednak okazuje się całkiem przyjazna i… smaczna! Przed metą w macedońskim Skopje na podróżnym stole pojawiają się miejscowe dania: zupa typu ciorba, szisz kebab, czy pilaw z kury z kaszą. Szczegółowo poznajemy też przepis na smażoną paprykę w sosie pomidorowym.

    image

    Wizytówką dzisiejszego słowackiego winiarstwa jest Małokarpacki Okręg Winiarski, położony na północ od Bratysławy. Działają tu tradycyjne małe winiarnie, jakich wiele w okolicach miasta Modra, ale także wielkie, nowoczesne zakłady, powołane do życia przez międzynarodowy kapitał. Podróżujący smakosz z Polski zwiedza taką winiarnię, degustuje miejscowe wino i zagląda do firmowej kuchni, której szef specjalnie dla niego przyrządza kilka swoich popisowych dań. Winny szlak kończy się w Bratysławie, gdzie nad brzegiem Dunaju pan Robert gotuje znany i ceniony w wielu krajach gulasz. Pięknie odnowiona stołeczna starówka i jej najlepsza restauracja to ostatni obowiązkowy punkt programu.

    image

    Na miejsce pierwszego spotkania ze wschodnią Słowacją krakowski podróżnik i krytyk kulinarny wybiera Medzilaborce – miasto dumne ze swojego muzeum Andy’ego Warhola, którego rodzice pochodzili z tych właśnie stron. Malowniczy Beskid Niski z wieloetnicznymi wsiami wygląda trochę inaczej niż po polskiej stronie granicy. Typowo wiejskim akcentem kulinarnym wschodniej Słowacji są kluski ze słoniną i bryndzą, znane tu jako „strapaczka”. Główne miasto regionu, Koszyce, to już inny świat: wykwintne restauracje, kawiarnie i winiarnie. Plus wszechobecny duch Sandora Maraia, urodzonego tam wybitnego węgierskiego pisarza, który poświęcił Koszycom część swoich wspomnień. Pod dawną węgierską katedrą Robert Makłowicz przyrządza kotlety wieprzowe z leczo.

    image

    Spisz, historyczna kraina z pięknymi zabytkowymi miastami, leży w Słowacji tuż przy granicy z Polską, za tytułową miedzą. Warto się tam wybrać, by zobaczyć doskonale zachowane historyczne centrum Lewoczy czy Zamek Spiski. Kolega po fachu Wita Stwosza, słynny Paweł z Lewoczy, stworzył w miejscowym kościele największy drewniany gotycki ołtarz w Europie.

    Małą świątynią spiskiej sztuki kulinarnej jest restauracja w rynku, gdzie do regionalnych dań podają lokalne, słowackie wino. Szlak podróży prowadzi dalej przez Szarysz do kolejnej pozycji z listy dziedzictwa kulturowego UNESCO, miasta Bardejov. W karcie dań m.in. brynzova polievka demikat, pierogi i haluszki z bryndzą, maczanka szaryska i szulance na słodko.

    image

    W bajkowym, zbudowanym w stylu włoskim miasteczku Portmeirion Robert Makłowicz przyrządza dorsza w sosie włoskim.

    image

    Snowdonia - jedna z najpiękniejszych krain Walii - z wysokich gór schodzi wprost do morza. Edmund Hillary trenował tu przed wyprawą na Mount Everest. Robert Makłowicz zawitał do małej górskiej wioski o nazwie Ty Mawr. Właściciel 300-letniego hoteliku zaprosił podróżnika z Polski na degustację kilku miejscowych dań: przegrzebków z młodym groszkiem i deserów z rabarbaru w pięciu postaciach. Wśród tych łąk i owiec Robert przyrządzi tradycyjny walijski specjał: Welsh rabbit (rarebit). Nie jest to jednak ani jagnięcina, ani królik, tylko ser.

    image

    Robert Makłowicz zawitał w Walii, krainy, którą jej rodowici mieszkańcy nazywają Cymru. Walię od Anglii oddziela rzeka Severn, najdłuższa w Wielkiej Brytanii. Przed Chrystusem wyspy zamieszkiwały plemiona celtyckie. Jednym z nich byli Walijczycy. W VI wieku, kiedy Rzymianie opuścili już tereny Brytanii, Walijczycy utworzyli własnekrólestwo i odparli najazd germańskich Anglosasów, którzy przyszli z kontynentu. Ostatecznie dopiero w XIII wieku ulegli Normanom.

    Walijska podróż rozpoczyna się od Blaenavon. To z pozoru małe senne miasteczko kryje w sobie wiele sekretów. Jak chociażby sklepik, w którym można kupić wyłącznie walijskie produkty. Na tyłach sklepiku działa niewielka rodzinna serownia. Produkują jedenaście rodzajów cheddara i cztery rodzaje sera koziego. Atrakcją Blaenavon jest zabytkowa kopalnia. Dziś dawni górnicy są przewodnikami po muzealnej części kopalni. Węgiel wydobywano tutaj już w XIV stuleciu. Zmechanizowana kopalnia powstała pod koniec XVIII wieku. Tutejszy węgiel był bardzo wysokiej jakości, nadawał się do napędzania maszyn parowych, lokomotyw, statków i okrętów. Przez cały wiek XIX i na początku XX węgiel był jednym z największych bogactw tego kraju i podstawą jego gospodarki. Walia, obok Anglii stała się ojczyzną, a zarazem poligonem rewolucji przemysłowej. Kopalnia Big Pit działała aż do roku 1980. Dziś jest nowoczesnym muzeum. Została nawet wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pod koniec XVIII wieku w mieście zbudowano wielką hutę żelaza. Wkrótce pojawiła się też kolej żelazna. Węgiel, żelazo i kolej to trzy symbole dawnego walijskiego przemysłu, ale tamta epoka jest już dawno wspomnieniem. Dziś szansą takich miejsc jest turystyka i lokalne produkty, np. sery.

    Kolejny etap podróży to leżące nad morzem Swansea. Droga prowadzi przez połoniny i pastwiska, gdzie wypasa się owce. Stąd pochodzi wspaniała walijska jagnięcina. Swansea to bardzo stare miasto. Założył je w początkach 2. tysiąclecia król Wikingów Swen Widłobrody. Ze względu na miejscowy przemysł miedziowy, niemiecka Luftwaffe zbombardowała centrum Swansea w czasie II wojny światowej. Ze słynnych budynków ocalał tylko ratusz, czyli Guildhall. Jest to oryginalna modernistyczna budowla z lat 30. , z wysoką wieżą zegarową - symbolem miasta. W dzielnicy Marina, zgodnie z jej nazwą, znajduje się przystań jachtowa. Jest tu też pomnik Dylana Thomasa - najsłynniejszego człowieka pióra, jakiego wydała walijska ziemia - chociaż publikował wyłącznie po angielsku. Tutaj się urodził i spędził młodość. Zmarł, a właściwie zapił się na śmierć, w Nowym Jorku w 1953 r. Miał zaledwie 39 lat. Twórczością Dylana Thomasa tak bardzo zachwycił się młody amerykański bard Robert Zimmerman, że przybrał nazwisko Dylan. I jako Bob Dylan zrobił światową karierę. W Swansea warto odwiedzić największy zadaszony targ w całej Walii. Swoje produkty i wyroby oferuje tu ponad 100 miejscowych hodowców i wytwórców. Dawniej kobiety zbierały na plażach małże zwane cockles i przynosiły prosto na ten targ - wtedy jeszcze nie miał dachu. Dziś też sprzedaje się tu ryby i owoce morza. Robert kupił sześć przegrzebków i dwa kawałki halibuta. Ale walijskie cockles postanowił sam zbierać, spacerując brzegiem malowniczej zatoki z widokiem na latarnię morską. Zbieranie cockles przypomina grzybobranie: przyda się kozik i koszyk.

    i

    Pierwszym przystankiem w podróży po historycznej krainie północnego Bałtyku, która dała początek dzisiejszej Estonii, jest miasto Pärnu, po polsku Parnawa, niegdyś stolica województwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W dwudziestoleciu międzywojennym miasto przemieniło się w elegancki, nadmorski kurort, który dziś odzyskuje swoją świetność. Inflancka marszruta prowadzi dalej na wyspę Muhu, gdzie Robert Makłowicz próbuje miejscowego dania przypominającego poznańskie „pyry z gzikiem”, i zgłasza się na zajęcia praktyczne w agroturystycznej szkole kulinarnej. Wraz z szefem kuchni przyrządza pstrąga tęczowego. Na kolejnej wyspie, Saremie, zagląda do miasta Kuressaare i zajmuje się tradycyjnym miejscowym żytnim chlebem, na który mąkę nadal mielą wiatraki.

    image

    Wizytę w stolicy Estonii podróżnik z Krakowa rozpoczyna wśród zabytków architektury na wzgórzu Toompea, gdzie rosyjscy carowie pozostawili po sobie reprezentacyjne gmachy, cerkwie i rezydencje. Ogląda również dolne Stare Miasto, jego mury obronne i baszty, a z ambasadorem RP w Tallinie spaceruje głównym deptakiem starówki. Na Placu Ratuszowym przyrządza danie ze śledzi i ziemniaków, według dawnego przepisu z czasów hanzeatyckich. W Estońskim Instytucie Kulinarnym bierze udział w pieczeniu tarty z porami i solonymi szprotkami, a w jednej ze staromiejskich restauracji raczy się daniami z czosnkiem, który jest specjalnością lokalu – do tego stopnia, że podają tam nawet lody z czosnkiem. Na koniec wizyta w porcie, znanym w Polsce ze słynnej ucieczki internowanego tu we wrześniu 1939 r. okrętu podwodnego ORP Orzeł.

    image

    Ruiny zamku górującego nad miastem Rakvere, odległym o 200 km od Sankt Petersburga, są świadectwem obecności na tej dalekiej północy wojsk polsko-litewskich. W dawnych wiekach toczyły one tu wojny z Rosją i Szwecją, jednocześnie broniąc naszych południowych kresów. Część wschodniej granicy Estonii stanowi Jezioro Pejpus, które również zapisało się w historii jako miejsce wielkiej bitwy, przedstawionej w filmie „Aleksander Newski” S. Eisensteina. Dziś wielki Pejpus jest przede wszystkim źródłem dostaw słodkowodnych ryb na stoły całego regionu. Krytyk kulinarny z Polski ocenia smak zupy rybnej ucha i gotowanego leszcza u rosyjskich starowierców, a na głównym placu w Tartu sam przyrządza szczupaka na sposób estoński. Tartu, czyli Dorpat, to również słynny uniwersytet, na którym w XIX wieku kształciło się wielu wybitnych Polaków.

    image

    Trasa podróży krakowskiego smakosza prowadzi od północnego krańca Tunezji, czyli przylądka Cap Blanc, przez prastary port w Bizercie, który jako ostatni stał się częścią niepodległej Tunezji w latach 60-tych XX wieku, do głównego miasta Półwyspu Bon – Nabeul. Półwysep ten, znany ze wspaniałych tradycji wyrobu ceramiki i upraw cytrusów, to także dobry adres dla amatorów turystyki winnej – a jakże, w kraju arabskim! Samo Nabeul może poszczycić się jedną z najlepszych w kraju restauracji, prowadzoną przez sławę tunezyjskiej kuchni, Rafika Tlatli. Panowie razem degustują miejscową oliwę i przyrządzają północnotunezyjską specjalność: krewetki zapiekane w amforze gargoulette.

    image

    Stolica Tunezji to tak naprawdę dwa miasta: 1300-letnia arabska medyna z plątaniną handlowych uliczek i zaledwie 100-letnia Ville Nouvelle – nowoczesna część miasta, wybudowana przez Francuzów. W tej pierwszej krakowski znawca kuchni gotuje krewetki w sosie pomidorowym; w drugiej odwiedza m.in. największy tuniski targ spożywczy Marché Central. W programie podróży znalazły się też podmiejskie hodowle ryb i skorupiaków, państwowa winnica Cave de la Fontaine, oferująca nawet wino musujące produkowane metodą szampańską oraz słynne nadmorskie miasteczko artystów, Sidi Bou Saïd. Nieodzowną pozycją tuniskiego menu jest oryginalna wersja znanego w całej Afryce Północnej grysiku pszennego – kuskus rybny.

    image

    Zwiedzanie Sahelu Robert Makłowicz zaczyna w głębi lądu. Kairouan magnetyzuje swoim Wielkim Meczetem, najstarszą świątynią islamską w całym Maghrebie, i skupioną wokół niego medyną – starym miastem arabskim...

    Image

    Wizytę w Cork, na południu Irlandii, polski znawca smaków rozpoczyna na wieży górującego nad miastem kościoła św. Anny, a pierwszym przystankiem kulinarnym podróży jest ogromne śniadanie w małym pensjonacie typu „bed & breakfast”, wielokrotnie nagradzanym za tę drugą część oferty. Trasa podróży prowadzi przez zabytkowy targ English Market, restaurację na antresoli hali targowej, w której warto skosztować tradycyjnej potrawki Irish stew, następnie przez dawne miejskie więzienie i XVIII-wieczną Giełdę Masła. Nad rzeką Shannon w Limerick dobrze jest wyrecytować… limeryk, na zamku w Blarney pocałować legendarny „kamień elokwencji”, by natychmiast posiąść niezwykły dar wymowy, a w porcie Cobh, z którego przed głodem uciekały za ocean miliony Irlandczyków, odwiedzić Muzeum Dziedzictwa Emigracji.

    image

    Robert Makłowicz odwiedza Galway na zachodnim wybrzeżu Irlandii. W restauracji nad rozlewiskiem będzie degustował małże i ostrygi, podawane z chlebem i Guinnessem.

    foto

    Współczesny Dublin zaprasza do zwiedzania ciekawych historycznych miejsc, które dziś mogą niekiedy zaskakiwać. W dawnej centrali telefonicznej w centrum miasta mieszczą się najsłynniejsze dublińskie delikatesy. W destylarni Johna Jamesona można się dowiedzieć wszystkiego na temat irlandzkiej whiskey. Robert Makłowicz omawia tam składniki, smaki i aromaty, a także degustuje trunek. W miasteczku Wicklow na południe od stolicy zwiedza rodzinną farmę, gdzie przygląda się dojrzewalni brie i cheddara.

    Fot. www.shutterstock.com

    Podróż po stolicy Irlandii rozpoczyna się w najstarszym i najsłynniejszym dublińskim browarze, instytucji o wielkim znaczeniu dla miasta i całego kraju.

    image

    Styryjskie Schladming jest narciarską stolicą tego austriackiego landu i gospodarzem prestiżowych zawodów alpejskiego Pucharu Świata FIS. Oferuje też wiele ciekawych sposobów spędzania czasu oprócz nart. Wśród miejscowych lokali można odwiedzić gospodę byłego trenera austriackiej kadry alpejskiej, w której bywa jego przyjaciel, Arnold Schwarzenegger lub restaurację z mini-browarem w centrum miasteczka, oferującą solidne dania styryjskiej kuchni. W górach ponad miastem krytyk kulinarny spod Wawelu gotuje arcyalpejskie kluseczki serowe w asyście miejscowego górala, zwiedza znaną w okolicy gorzelnię, produkującą m.in. destylat z… siana, oraz podgląda pracę w fabryce słynnej tkaniny loden, wytwarzanej z owczej wełny.

    image

    Dolina w Wysokich Taurach słynęła w średniowieczu z wydobycia drogocennych kruszców. Dziś znana jest przede wszystkim ze swoich walorów uzdrowiskowych i jako centrum sportów zimowych. W leczniczych wodach Gasteinertal, które badał słynny doktor Paracelsus, austriaccy monarchowie zażywali kąpieli już w XV wieku, a w dziewiętnastym stuleciu Bad Gastein zmieniło się w elegancki kurort, chętnie odwiedzany przez koronowane głowy i światową śmietankę towarzyską. Przy miejskiej promenadzie krakowski znawca kuchni przyrządza Kaiser Schnitzel z kluskami i sosem według historycznego przepisu. Podążając śladami cesarza, w stylowej kawiarni hotelowej kosztuje trzech rodzajów klasycznych strudli.

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję pliki cookies z tej strony